Niefajne lofty

wp-salon-4

Nasze wyobrażenie o mieszkaniach w loftach oparte jest głównie na wnętrzach tego typu podpatrzonych na „amerykańskich filmach”. Wszystkie lofty jakie oglądaliśmy za granicą to były wielkie przestrzenie z ogromnymi oknami, antresolami. Stare ceglane ściany, proste deski na podłodze, stare meble z historią – ale nie taką wychuchaną, z politurowaną powierzchnią i pieknie wykończonych – stojące w idealnej harmonii obok wielkich współczesnych kanap, żeliwne słupy konstrukcyjne będące jednocześnie elementem dekoracyjnym. Stare lampy, często pofabryczne przystosowane do technicznych warunków „zwykłego” mieszkania, ale o przerysowanych wymiarach, zardzewiałej powierzchni. To było właśnie to – tanie, designerskie wnętrza, które można zaprojektować w dowolny sposób i cieszyć się na co dzień wolną przestrzenią. To ona – wielka, swobodna przestrzeń – jest podstawą i cechą charakterystyczną prawdziwego loftu.

 

U nas jednak wszystko zostało postawione na głowie. Owszem pojawiło się dużo mieszkań w starych, pofabrycznych obiektach. Nawet buduje się nowe budynki pretendujące do zabudowy loftowej. Jednak u nas, za określeniem loft, nie kryje wielkość mieszkania, swoboda i brak ograniczeń. To tylko styl próbujący upchnąć elementy dekoracyjne w standardowe powierzchnie.

 

W Łodzi pojawiło się dużo takich loftowych osiedli. Przyglądaliśmy się z ciekawością każdej nowej realizacji i za każdym razem przeżywaliśmy rozczarowanie. Powstałe w tych starych budynkach mieszkania są małe (powierzchnia jak w blokach 40-90m2), kompletnie niefunkcjonalne i zupełnie nie wykorzystują potencjału, jaki dają stare pofabryczne mury, wielkie okna, często słupowa konstrukcja. Niestety górę wzięła ekonomia, czyli chęć sprzedania metrażu mieszkania za jak największą cenę.

 

Efektem podejścia „na siłę” do tematu pojawiło się sporo zaskakujących rozwiązań. Np. w mieszkaniach o powierzchni 60-80m2 brak sypialni z prawdziwego zdarzenia – jednej sypialni (a co z pokojem/pokojami dla dzieci?) – projektant przewidział tylko ustawienie łóżka za zasłonką (sic!). Innym fascynującym rozwiązaniem jest np. doświetlenie całego mieszkania tylko jednym oknem (dużym to fakt, ale tylko jednym). Pojawiły się też (nawet nie wiemy jak je nazwać) maleńkie 9-10m pokoiki, umiejscowione w dawnych wieżach ciśnień, dodatkowych klatkach schodowych (?), połączone z resztą mieszkania wąskim przejściem. Może można by tam zrobić pokój odsłuchowy lub gabinet, ale przy braku sypialni to chyba rozwiązanie wyłącznie dla ekscentrycznego singla. Inną „niesamowitą niespodzianką” okazała się sypialnia w przeszklonym łączniku między budynkami – wyobrażacie sobie budzić się rano i zasypiać w oranżerii? Takie mieszkania oczywiście mogą być naprawdę fajne i nietuzinkowe ale nie nadają się dla rodzin z dziećmi. Większe mieszkania (ponad 90m2) są najczęściej wielopoziomowe. I to nie dwupoziomowe z częścią dzienną na dole i sypialniami na górze. Mamy do czynienia z 3-4 poziomami, każdy o dość niedużej powierzchni, czasami będący tylko przejściem między komunikacją pionową. Takie mieszkania miewają taras dostępny z najwyższego poziomu – zaproszeni goście muszą pokonać trzy kondygnacje, żeby móc w ciepły, letni wieczór wypić z nami kieliszek wina na tarasie.

 

Kolejną sprawą okazała się cena loftów, wcale nie mała a windowana jeszcze luksusowo wykończonymi przestrzeniami wspólnymi. Luksus to nie jest cecha charakterystyczna loftów. Może lepszym rozwiązaniem, niż okładanie klatek schodowych marmurami, byłoby dodanie po kilka metrów kwadratowych do każdego mieszkania, przy zachowaniu ceny i rozwiązanie ich z większym sensem?

Write a Reply or Comment

Your email address will not be published.